sobota, 15 marca 2014

Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinaku

Przy Dużym Stole: Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinaku

 

Wiosnę czuć! Może nie wszędzie w ten weekend, ale w kościach to już na 100%, a wiosną celebrujemy zieleń i łakniemy witamin.

Przynajmniej ja łaknę, może nie osobiście, ale cielsko się domaga. Pewnie wie, co mówi, więc nie protestuję, tylko te witaminy ubieram w smaczne formy.

Ta konkretna zupa jest też moim rekordem życiowym, w prędkości przygotowania – mając mrożony bulion można ją przygotować w 7 minut, z zegarkiem w ręku, serio, ale o tym w przepisie.

Chciałam tylko donieść jeszcze, że ożywienie na blogu za przyczyną Gosi z Trochę Innej Cukierni i jej akcji “Zielono mi”.

 

 

Przy Dużym Stole: Szybka zielona zupa-krem z groszku i szpinakuZielona zupa-krem z groszku i szpinaku
(4 porcje, na oko)

230 g mrożonego groszku
130 g mrożonego szpinaku
3 porcje bulionu mrożonego (3x75 ml)
wrzątek
4-6 łyżek słodkiej śmietany
sól, pieprz, gałka muszkatołowa/pieprz ziołowy
solidna garść orzechów włoskich/pestek dyni
ew. oliwa z oliwek

Potrzebne będzie na początek ok. 750 ml wrzątku, więc spokojnie nastawiamy czajnik elektryczny i lecimy zajęć się resztą.

Mrożonki wyciągamy, spokojnie sobie odmierzamy (ważyłam specjalnie dla Was, ale na oko, to szpinaku 2-3 “brykiety, groszku z 6 garści). Wstawiamy garnek na kuchenkę, grzejemy, dokładamy bulion mrożony, zalewamy wrzątkiem. Teraz szpinak do gara z bulionem i jak się tylko rozmrozi, to miksujemy dokładnie blenderem (tak, w garnku, od tego są blendery zanurzeniowe).

Dorzucamy groszek, a na drugi palnik wstawiamy patelnię, na której prażymy orzechy/pestki dyni, wrzucamy do tostera tosty i sprawdzamy groszek (tylko nie rozgotować mi go tu, ma smakować jak ze strączka prosto, a nie z puszki w głębokim socjalizmie). Miksujemy zupę z groszkiem, doprawiamy, dodajemy śmietanę. Wlewamy na talerze, posypujemy orzechami, pestkami, możemy polać oliwą, jeśli mamy taką przedniej jakości.

Podajemy z grzankami. Smacznego :)

środa, 5 lutego 2014

Gęsty przecier z jabłek, bomba witaminowa do picia

Przy Dużym Stole: Gęsty przecier z jabłek, bomba witaminowa do picia

 

Może i słońce się pokazało ostatnio, ale pora roku taka, że trzeba się podeprzeć witaminami dla bezpieczności, zadbać o siebie i bliskich. Nie wiem jak Wy, ale ja sama niechętnie sięgam po całe owoce jak zimno za oknem. Jakoś mam wrażenie, że nawet w dotyku są zimne, chociaż niby “w temperaturze pokojowej”.

Wymyśliłam dziś sposób, żeby się dopompować zdrowiem i oszukać wrażenie chłodu. Zmiksowałam blenderem trochę dobroci i, ku mojemu zaskoczeniu, w efekcie otrzymałam gęsty mus, podobny do tartych jabłek ze szczenięctwa. Pamiętacie z dzieciństwa jabłka ucierane ta szklanych/plastikowych tarkach?

Oczywiście możliwa jest też wersja dla dorosłych li i jedynie – można dodać na każdą porcję po łyżce Amaretto, Limoncello, czy co tam Wam w duszy zagra… ;)

Części jabłek nie obieram ze skóry, raz, że więcej witamin zostanie, tych co się zaraz pod skórką właśnie czają, dwa, że czerwona skórka dodaje całości ładnego koloru. No i można sobie do pracy/szkoły zabrać na drugi dzień, w nieulepszonej wersji oczywiście, tylko wstrząsnąć przed użyciem, bo się rozwarstwi siłą rzeczy. Dodatek mandarynek/pomarańczy i cytryny zapobiegnie ciemnieniu, czyli utlenianiu.

Przy Dużym Stole: Gęsty przecier z jabłek, bomba witaminowa do piciaGęsty przecier z jabłek
(ok. 750 ml=3 szkl.)

3 duże jabłka
3 duże, soczyste mandarynki/pomarańcze
1 cytryna

Z cytrusów, do dzbanka, wycisnąć sok, wkroić jabłka (bez gniazd nasiennych, część można zostawić ze skórką). Dokładnie zmiksować blenderem.

W wersji dla dorosłych można na każdą porcję dodać po łyżce Amaretto, Limoncello, czy co tam Wam w duszy zagra… ;)

Gotowe! Smacznego :)

niedziela, 12 stycznia 2014

Delikatny sernik czekoladowy

Przy Dużym Stole: Delikatny sernik czekoladowy

Ten kubełek sera czekał w lodówce na zajęcie się nim już chwilę. Od świąt ja czekałam na sernik, nie ten Pogoriowy, który naprawdę był jabłecznikiem pysznym (długa historia), ale sernik-sernik. Z oryginalnego przepisu ostały się tylko proporcje niektórych składników, o ile dobrze przeliczyłam z metrycznych “oz.”, które zawsze mnie o konfuzję przyprawiają. Dużo pozmieniałam – w oryginale sernik mieszka w cieście z pokruszonych ciastek Oreo i masła, u mnie – ze zwykłych herbatników, kakao rekompensującego czekoladowości Oreo i maślanki, która nadrabia za mokrość ich nadzienia. No co? Trzeba sobie radzić, tak? ;) No i czekolada, najlepiej ciemna, gorzka, 70-80 % kakao, tu nie ma co oszczędzać.

Rozdrobnić ciastka w malekserze? Skąd ja niby wezmę malakser? Dobra, w ręcach kruszymy i dokańczamy drewnianą pałką.Przyciąć papier do pieczenia na wielkość dna formy? Tia, a może zwyczajnie kwadrat położyć na dnie i zamknąć na tym obręcz, dodatkowo uszczelniając formę, lepiej?

Przy Dużym Stole: Delikatny sernik czekoladowy

Przy Dużym Stole: Delikatny sernik czekoladowyDelikatny sernik czekoladowy

1 łyż. masła, do natłuszczenia formy

250 g herbatników
2 czubate łyż. kakao
6 łyż. maślanki
85 g masła, stopionego

360 ml cukru
900 g sera mielonego
[i tu się okazuje, że niektórzy producenci piszą
na opakowaniu 1000 g, a jest 940…]
3 duże jajka
240 ml maślanki
2 łyż. likieru czekoladowego/amaretto
250-260 g dobrej, gorzkiej czekolady
[część dałam 74%, część 80%]

Nagrzać piekarnik do 170-175°C. Przygotować szczelną formę, w której zmieści się forma do pieczenia o średnicy 32 cm, będziemy piec w kąpieli wodnej i to nie takie trudne, jak się wydaje, ale o tym zaraz. Na blacie położyć dno okrągłej formy o średnicy 32 cm, na nim większy kawałek papieru do pieczenia, na tym zamknąć obręcz, jak widać na zdjęciu powyżej. Całą blachę natłuścić masłem , zawinąć w folię aluminiową i odstawić.

Pokruszyć herbatniki, nie musi być jakoś super dokładnie, wmieszać kakao, dodać 6 łyżek maślanki i stopione masło. Dokładnie wymieszać, przesypać do przygotowanej okrągłej formy, mokrymi dłońmi ugnieść z masy boki i dno.

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej – najłatwiej chyba przygotować 2 garnki, większy i mniejszy, mieszący się wygodnie w dużym. Tak sobie dyndający oparty uszami o rant większego. Cały wic polega na tym, żeby woda gotująca się w większym dotykała dna małego i ciepło roztopiło czekoladę. Wodę gotuję w czajniku, szybciej jest :)

Ser z cukrem zmiksować, do rozpuszczenia cukru, wmiksować po 1 jajku, dolać maślankę, likier, wymieszać uczciwie i na koniec, miksując, dolać cienkim strumieniem czekoladę.

Sernikową masę wlać do przygotowanej i wyłożonej ciastem formy. Tego dość sporo jest (u mnie sięgało jakieś 1,5 cm do brzegu ciasta), ale nie rośnie przy pieczeniu prawie wcale, zsiada się tylko. Formę z sernikiem wstawić do większej, wszystko razem do nagrzanego piekarnika i dopiero teraz, do większej formy, wlać 2-2,5 cm gorącej wody.

Po robocie, można zrobić kawę i nastawić się na czekanie, może być aktywne ;) Sernik piecze się 70-80 minut. Bez strachu, temperatura jest przecież niska :) Po upieczeniu sernik przypomina konsystencją galaretkę, muszę przyznać, że miałam lęki, ale po wyjęciu z piekarnika i wystygnięciu jest jak było zaplanowane – delikatny, musowy prawie, czekoladowy i pyszny. Zupełnie wystudzony sernik wyłuskujemy z formy – przeciągamy wąskim nożem między ściankami ciasta a blaszką i otwieramy obręcz. Dalej już wiecie. Przechowywać w lodówce!

Smacznego!

niedziela, 8 grudnia 2013

najszybsza zupa-krem - fasolowa z kukurydzą i tartym serem

Przy Dużym Stole: najszybsza zupa-krem - fasolowa z kukurydzą i tartym serem

10 minut, w sumie, jeśli tylko macie gotowy bulion.

To trochę próba namówienia Was na jeden ze sposobów ułatwiania sobie życia, o którym już kiedyś mówiłam - warto przygotować cały gar uczciwego bulionu i pomrozić w silikonowych foremkach muffinkowych, a potem przełożyć porcję do worka strunowego… Jednorazowa robota, a jaka oszczędność czasu :)

10 minut… Coś trzeba dodawać? Że zupa jest smaczna, to oczywiste, gdyby nie była, to bym Wam nie podawała przepisu ;) Rozgrzewająca, sycąca, posypana tartym ementalerem. Można podać ją z grzankami, tostami (zapieczonymi z serem?), łyżką purée ziemniaczanego doprawionego gałką muszkatołową… To co? Przystępuję do rzeczy, bo tu już chyba nie trzeba niczego mówić chyba.

No dobrze, historia, krótka.
- Będę za 10 minut, droga była dobra. Głodny będę.
- Czekam :)

Przy Dużym Stole: najszybsza zupa-krem - fasolowa z kukurydzą i tartym seremnajszybsza zupa-krem
fasolowa z kukurydzą i tartym serem

(4 porcje po ok. 200 ml)

1 puszka dobrej kukurydzy
1 puszka białej fasoli
250 ml bulionu
wrzątek z czajnika
150 g śmietany 18%, gęstej
szczypta kurkumy, dla koloru
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Fasolę wyłożyć na sito, przepłukać zimną wodą, dołożyć kukurydzę i zostawić do odcieknięcia.
Do garnka włożyć bulion, jeśli mrożony, albo wlać, jeśli płynnego używacie.
Dolać wrzątek z czajnika, 2-3 szklanki, tutaj dużo zależy od esencjonalności bulionu.
Dodać fasolę, kukurydzę i zagotować.

Teraz akurat jest czas na starcie sera. Warto kupić kawałek takiego lepszego, z mocnym smakiem i zapachem. Wystarczy po łyżce na porcję.
Zupę zmiksować blenderem ręcznym, doprawić solą, pieprzem, ziołowy też się sprawdzi, gałką muszkatołową i odrobiną kurkumy, jeśli chcecie uzyskać ładniejszy kolor.

Śmietanę zahartować dolewając do niej kilka łyżek gorącej zupy i mieszając dokładnie, jeszcze kilka łyżek, wymieszać i dolać do zupy.
Gotowe :)
Zupę już na talerzach, albo w kubkach, posypać startym serem.
Smacznego!

poniedziałek, 25 listopada 2013

Łatwe naleśniki biszkoptowe, bez ubijania

Przy Dużym Stole: Łatwe naleśniki biszkoptowe, bez ubijania

 

Ciepłe śniadanie na poranki w pośpiechu, albo leniwe weekendy? Od teraz może będę jadać, wymyśliłam kilka dni temu szybkie, łatwe i smaczne, co najważniejsze, naleśniki biszkoptowe. Śniadań nie jadam najczęściej. Gdybym jadała, to chciałabym jajecznice na maśle, z 4 jajek, ale że we własnym wykonaniu mi nie smakuje, to jakoś się nie zazębia. Tak, wiem, wstyd i sromota, ale przecież nie mówię, że nie umiem, tylko że mi moja nie smakuje tak bardzo, jak zrobiona przez kogoś, tak?

Smakują mi za to naleśniki, w ilościach hurtowych najlepiej, z powidłami śliwkowymi mocno kwaskowymi, albo z serem, karmelizowane jeszcze na patelni (przepis na ciasto podstawowe, na opisowe oko taki hehe). Naleśniki mają dwie wady, tylko, jest ich za mało – zawsze, i trzeba chwilę przy garach postać – najczęściej. Chyba, że ma się minimum 4 jednakowe patelnie, 4 sensowne palniki i można sobie hurtem. Zakładamy, że nikt normalny nie ma w domowej kuchni 4 jednakowych patelni (dobra, po dwie kupuję, gdybym miała więcej miejsca i pieniędzy, to bym kupowała po 4, w naleśnikowym celu właśnie - nie jestem specjalnie normalna, ale to już wiemy).

Rozwiązujemy naleśnikowo-śniadaniowy problem w sposób kreatywny, robimy naleśniki biszkoptowe. Są grubsze, nie trzeba 30 na głowę, żeby się najeść, tym samym krócej się przy kuchence stoi, no i mają swój puszysty urok. Jeszcze tylko wyrzucimy z obrazu hałasowanie mikserem i jesteśmy w domu, tak? Biszkoptowe bez miksera, biszkoptowe bez miksera, niebieskie kwiatki z kolcami, niebieskie kwiatki z kolcami, czym to spulchnić, czym to spulchnić? MAM! Soda i maślanka!

PLUS jeszcze jeden – nie oklapują, spokojnie zimne można wrzucić do pojemnika, do drugiego nadzienie jakieś i zjeść sobie później, zabrać do pracy, “na drogę”.

 

Przy Dużym Stole: Łatwe naleśniki biszkoptowe, bez ubijaniaNaleśniki biszkoptowe
bez ubijania (4 szt. po 22 cm średnicy)

 

2 szkl. (500 ml) mąki
2 jajka
2 szkl. (500 ml) maślanki
1 płaska łyżeczka sody
3 łyżki cukru
duża szczypta soli

 

tłuszcz do smażenia
jogurt grecki/owoce/biały ser z miodem/konfitura do podania

 

Wszystko suche wsypać do miski i wymieszać dobrze rózgą, ale powoli, żeby nie wyglądać na koniec jak młynarz po ciężkim dniu pracy :)
Dodać mokre i całość jeszcze raz solidnie rózgą wymieszać.

Przygotować sobie chochlę, taką do zupy, moja ma 200 ml pojemności. Nagrzać patelnię, na gorącą dodać tłuszcz i smażyć na średnim ogniu (1 chochelka ciasta = jeden naleśnik puszysty) obracając w strategicznym momencie. Całą skomplikowaną procedurę powtarzamy jeszcze trzy razy i tu kończy się praca, a zaczyna przyjemność ;)

ps
to ciasto nie może stać za długo, bo soda się wyszaleje z kwaśną maślanką i powietrze z ciasta ujdzie. Nic puszystego z tego nie wyjdzie, nic a nic.

Gotowe, smacznego!

LinkWithin

Blog Widget by LinkWithin